piątek, 3 lipca 2015

2.Niemiłe zaskoczenie


            Hagrid zgodnie z tradycją zabrał pierwszorocznych do zamku łódkami, a reszta uczniów udała się tam powozami. Zazwyczaj większość uczniów myślała, że same jeżdżą. Tylko niewielu widziało co je ciągnie. Theodor i Luna widzieli to od początku, Harry od piątego roku. Po wojnie trestale widziało większość uczniów ostatniej klasy, którzy naoglądali się podczas bitwy o Hogwart okropnych rzeczy.
             Hogwart po wojnie zmienł się trochę. Niektórzy uważali, że nie wygląda tak dobrze jak przedtem inni, że wygląda lepiej. Nie zmieniało to jednak faktu, że gmach ten był wspaniały i wzbudzał szacunek. Na siódmy rok nauki wróciło większość uczniów, którzy brali udział w walkach. Niektórzy chcieli się dalej kształcić, niektórzy chcieli się zabawić ze znajomymi, a niektórzy wrócili, bo dowiedzieli się, że nie będą musieli zdawać owótemów z połowy przedmiotów (co bardzo zmartwiło Krukonów i Hermionę).
              Gdy Silver Trio i Theo weszło do Wielkiej Sali było już tam sporo osób. Po chwili zauważyli, zbliżających się pierwszoroczniaków i starą McZawszeZgoszkniałą. Czymś co zdziwiło wszystkich, a zdenerwowało wspomnianych Ślizgonów i Harry'ego było to, że w tłumie jedenastolatków dało się zauważyć wysokiego bruneta o zielonych oczach i ładną również zielonooką brunetkę. Ceremnię przydziału rozpoczęła śpiewka tiary, która po podpaleniu przez Voldemorta wyglądała na jeszcze bardziej zniszczoną niż zwykle. Kiedy przydział otrzymały wszystkie dzieci nikt nie wyniósł, jak to mawia Ron ,,czapki''. Przemówił natomiast Dumbledore.
-Witajcie kochani. Bardzo miło znów was zobaczyć. Zanim zaczniecie konsumcję tych wspaniałych potraw, chciałbym powiedzieć o kilku ważnych sprawach. Zacznę od tego, że jak zawsze wstęp do Zakazanego Lasu jest surowo wzbroniony. Nasępną sprawą jest to, że mamy dwóch nowych uczniów. Są oni tutaj, ponieważ ich rodzice przeprowadzili się tutaj w wakacje z Francji. Będą oni w tym roku uczęszczać na zajęcia razem z najstarszym rocznikiem. A o to oni Andrew John Smith i Mary Susan McCourthney. Za chwilę otrzymają przydział do domów, aby czuli się jak normalni uczniowie. Pragnę jeszcze dodać, że Gryffoni i Ślizgoni będą w tym roku mieć wszystkie lekcje razem, a na zajęciach będą siedzieli razem w Pokojach Wspólnych jest napisane kto z kim siedzi. A, zapomniałym na własną prośbę pani Ginerva Weasley zostaje przeniesiona za wielki talent i zasługi podczas bitwy na siódmy rok nauki - rozległy się wiwaty, a Ginny nie mogła pochamować łez szczęścia. - A teraz zakończmy ceremonię.
                 Pierwsza na stołku z wielką gracją usiadła Mary, a tiara po krótkim namyśle przydzieliła ją do Gryffindoru, co wywołało burzę oklasków mieszkańców domu lwa (dosłownie ,,mieszkańców", bo klaskali głownie zachwyceni faceci). Następnie usiadł chłopak. Bo bardzo długim namyśle podczas, którego tiara wachała się pomiędzy Gryffindorem, a Slytherinem, trafił on do domu Godryka (na szczęście przydzielanego, bo po 1. chciał tam być i po 2. nie miałby łatwego życia w Slytherinie). Tym razem to dziewczyny klaskały najgłośniej. Po chwili na stołach pojawiły się najróżniejsze potrawy, a Dumbledore wstał ponownie.
-A teraz życzę smacznego i chciałbym, aby po uczcie prefekci naczelni przyszli do mojego gabinetu.
Po podróży wszyscy byli bardzo głodni i zmęczeni, więc jedli dużo i szybko, rzucając tylko ukratkowe spojrzenia na Mary i Andrew.
                                                         
     Perspektywa Draco
       Oni nie wierzą w mój sukces? Jeszcze im pokażę.  Jestem Draco Malfoy i ja zawsze dostaję to czego chce. Może i Granger jest inteligentna, ale mi jeszcze żadna się nie oparła. Widać, że związek jej i Weasleya to już powoli przeszłość, więc będzie łatwiej ją w sobie rozkochać, a co do teorii moich przyjaciół to są one po prostu śmieszne. No dobra istnieje jakieś prawdoodobieństwo, że ona może się domyślić, ale nikt po za nią  nie jest na tyle inteligentny. Najgorszym kretynem jest jednak Diabeł  sądząc, że  ja mógłbym zakochać się w tej szlamie. To, że jest ładna nie oznacza,  że  mógłbym o niej pomyśleć w ten sposób. Jest wkurwiajca, przemądrzała i przyjebała mi na trzecim roku.  Nigdy też nie rozmawialiśmy ze sobą, bo wyzwisk i rzucanych zaklęć rozmową nazwać nie można. Rozkochanie jej w sobie po około sześciu latach nienawści nie będzie proste, ale perspektywa utarcia nosa jednocześnie jej i Wieprzlejowi jest bardzo kusząca. Trzeba by  obmyślić  jakiś genialnyplan .Tak....plan by się przydał... O, już  dojechaliśmy.
              Ten rok szkolny zapowiada się wyjątkowo ciekawie. O rany, tyle dzieci. Cała Wielka Sala już  prawie pełna. Zająłem miejsce między Pansy, a Blaisem naprzeciwko Astorii.  Jeszcze więcej dzieci i to pierwszoroczniaków. O kurwa.... nie to nie może być on... przecież... ja go zabję. Co on tutaj robi?
-Diable, czy ty widzisz to samo co ja? - szepnąłem.
-Ja pierdole to chyba on..., ale skąd on się tu wziął?
-Nie mam pojęcia, ale może wreszcie nadaży się okazja, żeby się zemścić. Ostatnim razem mu się upiekło, ale teraz...
-Witajcie kochani. Bardzo miło znów was zobaczyć. Zanim zaczniecie konsumcję tych wspaniałych potraw, chciałbym powiedzieć o kilku ważnych sprawach. Zacznę od tego, że jak zawsze wstęp do Zakazanego Lasu jest surowo wzbroniony. Nasępną sprawą jest to, że mamy dwóch nowych uczniów. Są oni tutaj, ponieważ ich rodzice przeprowadzili się tutaj w wakacje z Francji. Będą oni w tym roku uczęszczać na zajęcia razem z najstarszym rocznikiem. A o to oni Andrew John Smith i Mary Susan McCourthney.  Za chwilę otrzymają przydział do domów, aby czuli się jak normalni uczniowie. Pragnę jeszcze dodać, że Gryffoni i Ślizgoni będą w tym roku mieć wszystkie lekcje razem, a na zajęciach będą siedzieli razem. W Pokojach Wspólnych jest napisane kto z kim siedzi. A, zapomniałym na własną prośbę pani Ginerva Weasley zostaje przeniesiona za wielki talent i zasługi podczas bitwy na siódmy rok nauki. A teraz zakończmy ceremonię.
        A jednak to on... Mogę się założyć o skrzynkę ognistej, że trafi do Slytherinu. Ta dziewczyna została Gryffonką. Hmm.... Nawet niezła, ale serio musi być tam? Teraz on... To tylko formalność.... Co on tam tak długo siedzi? O kurwa... Jak to możliwe, że on jest w Gryffindorze? Przecież to jebana szuja. Ja pierdole, ta czapka się chyba pomyliła. On jest totalnym bezuczuciowym  tchórzem i dupkiem!  No tak dać takiego do Slytherinu., bo jest okropny.
-A teraz życzę smacznego i chciałbym, aby po uczcie prefekci naczelni przyszli do mojego gabinetu.
          Ciekawe czego chce stary Dumb. Zacząłem jeść, ale cały czas patrzyłem na Andy'ego. Jego starzy naprawdę musieli tu wracać? Znudziły im się ślimaki?Jestem padnięty, a jeszcze trzeba iść do dyra.  A te wspólne lekcje nie napawają optymizmem. Zawsze muszą wymyślić coś, żeby rok był zjebany. Na pierwszym trzymali w szkole kamień filozoficzny, wielkiego psa i smoka. Na drugim otworzyli jakąś komnatę, która miała nie istnieć. Na trzecim dementorzy latali po Hogwarcie. Na czwartym turniej trójmagiczny podczas, którego Diggory niby umarł, a tak naprawdę coś tam go ochroniło i po 4 latach obudził się. Piąty.... Ta ten nie był taki zły. Szósty... Ten był chyba najgorszy... A teraz to... Każdy mugol i większość czarodziei uznaliby, że po takich wydarzeniach wspólne siedzenie to nic. No, bo niby nic, ale jak trafi mi się Granger...

***
          Po uczcie wszyscy udali się do Pokojów Wspólnych, a Hermiona i Draco do gabinetu Dumbledora. Jednocześnie stanęli pod chimerą.
-Znasz hasło? - spytała Hermiona.
-Nie. Czy on zawsze musi zapomnieć go podać? - posadził swój arystokratyczny tyłek na podłodze.
-Cytrynowe dropsy - Herm zwróciła się do posągu. Nie poruszył się.
-Fasolki wszystkich smaków? - spróbował Malfoy. Żadnej reakcji.
-Balonówki Drooblego? - Nadal nic.
-Likworowe pałeczki? - rzucił bez przekonania Draco, a chimera poruszyła się. Oboje odetchnęli z ulgą.
             Jak zwykle w milczeniu weszli po spiralnych schodach i stanęli pod drzwiami. Miona delikatnie zapukała, a gdy usłyszeli przyzwolenie weszli do środka.
-Przepraszam za te niedogodności, ale zawsze zapominam powiedzieć jakie mam hasło. Widzę jednak, że wszystko się udało, więc przejdę do rzeczy. Jako najlepsi i wydaje mi się, że najodpowiedzialniejsi uczniowie zostaliście prefektami naczelnymi, co niezmiernie mnie cieszy. Dlatego przysługują wam własne dormitoria. Twoje Hermiono znajduje się za obrazem Ptolemeusza, a żeby się tam dostać trzeba przybić z nim piątkę. Obraz będzie reagował tylko na dotknięcie twoje lub osoby, której na to pozwolisz. Twoje Draconie znajduje się w lochach za ścianą ze szmaragdowo - zielonym gobelinem. Aby się do niego dostać należy pogładzić gobelin. Będzie on reagował na dotknięcie twoje lub osoby, której na to pozwolisz - uśmiechnął się szeroko. - To chyba wszystko. Dobranoc.
-Dobranoc - powiedziała Hermiona i wyszła, a za nią bez słowa Malfoy.
               Oboje bardzo się ucieszyli na myśl o własnych pokojach. Herm bardzo chciała uwolnić się od Lavender i Parvati, które były tak puste jak myślano. Ciągle gadały tylko o chłopakach, włosach i paznokciach, co niezmiernie irytowało Mionę. Często Lav specjalnie rozmawiała o związku jej i Rona. Podkreślała wtedy jak bardzo Ronald był z nią szczęśliwy i jak bardzo bolało ją to, że musiała z nim zerwać, bo ktoś (czyt. Hermiona) rozwalił ich piękny związek. Wreszcie  to się skończy. Będzie jej brakowało mieszkania z Ginny, ale to Rudowłosa może u niej nocować. Harry i Ron też mogą do niej wpadać, ale chyba nikomu nie zezwoli na to, żeby mógł wchodzić tu kiedy chce, co zapewne rozczaruje Rona i Harry'ego. Szła powoli, nie spotykając nikogo po drodze. Obraz Ptolemeusza znajdował się na tym samym piętrze co pokój życzeń. Podeszła do obrazu z uśmiechającym się do niej czarodziejem. Wyciągnęła rękę czując się trochę głupio i otwartą dłonią lekko uderzyła w ustawioną do ,,piątki" dłoń czarodzieja.
            Obraz rozsunął się, a ona powoli weszła do środka. Pierwsze co rzuciło jej się w oczy to drzwi na balkon. (a, co zaszalałam i zrobiłam Mionce balkon dop. aut) Cały pokój urządzony był w szkarłatno-złotych barwach. Naprzeciwko wejścia znajdował się regał na książki i biurko w bardzo ładnym brązowo jasnym kolorze. Po lewej stronie od drzwi stało łóżko, na którym leżał już jej kufer, a nad nim namalowany był herb Gryffindoru, a pod nim półka. Obok łóżka stała natomiast szafka nocna. Pościel była również w kolorach jej domu. Nad łożkiem wisiała też półka. Po tej stronie były też drzwi na balkon. Na środku pokoju leżał piękny i miękki bordowy dywan, a po prawej znajdowały się dwie pary drzwi.
             Podeszła do pierwszych i je otworzyła, a jej oczom ukazała się dużych rozmiarów łazienka. Na prawo od wejścia znajdowała się duża wanna, a nad nią półki. Po drugiej stronie stał prysznic, sedes, umywalka, nad którą wisiało lustro w złotej ramie. Na tej ścianie wisiały też dwie szafki. Kafelki na ścianach i podłodze były białe. Wanna, która spokojnie mogłaby być basenem, prysznic, sedes i umywalka miały kolor delikatnego błękitu, a szafki i półki ciemniejszego. Zdziwiło ją trochę to, że na ścianie na przeciwko wejścia nic nie ma, ale postanowiła nie zgłębiać tego.
              Wróciła do pokoju i postanowiła się rozpakować nie sprawdzając co znajduje się za drugimi drzwiami, co później okazało się błędem.
***
            Dracon również udał się do swojego dormitorium. Lubił mieszkać z Blaisem i Theodorem, ale Crabbe i Goyle są naprawdę okropni. Denerwowało go też to, że musiał zabierać dziewczyny na błonia, do pokoju życzeń albo rezerwować pokój sporo wcześniej, a i to nie dawało pewności, że ktoś wtedy nie wejdzie. Wkurwiające było też to, że Crabbe i Goyle wypijali ich zapasy ognistej albo wylewali je dla frajdy przez okno. Ufa na tyle Diabłowi, Pansy i Theodorowi, że będą oni mogli wchodzić do jego pokoju.                                                                                   Ludzie mogliby pomyśleć, że przyjaźń arystokratów jest nudna, nieuczciwa, a każdy tylko liczy na nieszczęście drugiego i nigdy nie pomagają sobie w potrzebie. Rzeczywistość jest inna. Kiedy rodzice służą Voldemortowi (jak u Draco i Theo) albo mają cię gdzieś (jak u Pans i Blaisa) trzeba trzymać się razem. Kiedy Draco musiał zostać śmierciożercą przyjaciele bardzo go wspierali. Do tej pory to robią (nie jest przyjemnie chodzić w bluzach albo w bluzkach z długim rękawem w lecie, zasłaniając mroczny znak).Nie jest to też wcale nudne, bo ich imrezy zawsze były epickie, a kawały, które wycinali niezapomniane.
             Chłopak stanął przed ścianą, o któej mówił Dumbledore. Czuł się dziwnie i głupio głaszcząc ścianę. W końcu wszedł do środka. Pokój urządzony był w barwach jego domu. Naprzeciwko wejścia stało biurko i regał na książki w brązowo jasnym koorze, po lewej stało łóżko, nad którym znajdował się herb Slytherinu, pod którym znajdowała się półka, a na pościeli również szmaragdowo-srebrnej leżał jego kufer, a obok stała szafka nocna. Na środku pokoju leżał ciemnozielony, miękki dywan, a po lewej znajdowały się dwie pary drzwi.
               Wszedł przez pierwsze, a jego oczom ukazała się duża łazienka. Na lewo od wejścia stała duża błękitna wanna, nad którą wisiały półki o ciemnoniebieskim kolorze. Po drugiej stronie stał prysznic, sedes i umywalka, nad którą wisiało dość duże lustro w złotej ramie. Stały tam też dwie ciemnoniebieskie szafki. Ściany i podłoga były białe. Na ścianie na przeciwko wejścia znajdowały się drzwi, ale nie chciało mu się sprawdzać co tam jest.
               Wrócił do pokoju i wziął się za rozpakowywnie się. Nie chciało mu się też sprawdzać co jest za drugimi drzwiami.


2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie , kiedy będzie nowy rozdział ? Mam nadzieje że Hermiona nie da się nabrać na sztuczki Draco .
    Pozdrawiam i życzę weny . :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No wlasnie, kiedy kolejny rozdział? :)
    W międzyczasie zapraszam do mnie :D

    http://nieprzemijajaca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń